Cały dowcip polega na tym, że nigdy nie wiadomo jakie będzie zachowanie "nowego" po wybraniu do korytka jeden będzie szczekał, nasiadywał, kąsał i krytykował, a drugi będzie grzeczny, potulny, zgodny, miły dla wszystkich. A tak naprawdę trzeba mieć swoje zdanie i jeśli się ma przekonanie do swoich racji to należy go bronić. Wydawało by się, że i jeden i drugi taki jest, ale według mnie jeden to pieniacz z agresywnym zacięciem, a drugi to chorągiewka - łagodny, kulturalny, baranek ze skłonnościami do włażenia w pewną część ciała.
Ale nie spodziewajmy się na takim szczeblu ludzi wybitnych i przebojowych którzy w gąszczu przepisów są biegli, i potrafią zgodnie z prawem ugrać co dla ogół (tacy już grzeją lepsze posadki albo wolą nie brnąc po uszy w syfie). W przyszłych wyborach i tak nie będzie lepszego wyboru - dlatego brnijmy dalej w tym samym szambie złudzeń, że jest demokratycznie, sprawiedliwie i mądrze. I tak nigdy nie będziemy zadowoleni w 100% z wyborów - samo życie.
Zaczyna się bełkot przedwyborczy i jedni ujadając, a drudzy na zasadzie pokorne ciele ... osiągną swój cel. I jedni i drudzy mi nie pasują ale innych nie będzie - raczej
A tak swoją drogą jak czują się ci ludzie na których wylewa się tyle pomyj - trzeba mieć jednak naturę pewnego stworzenia z nosem w kształcie gniazdka żeby tak wszystko spłynęło po sierści i jeszcze dalej w poczuciu misji kontynuować dzieło, męczennicy czy co